To pytanie wraca regularnie, niemal jak refren dobrze znanej piosenki. Za każdym razem, gdy pojawiają się informacje o końcówce kontraktu, możliwym transferze albo zmierzchu wielkiej kariery. Czy Robert Lewandowski wróci do Lecha Poznań? Dla kibiców Kolejorza to nie tylko sportowa spekulacja, ale emocjonalna opowieść o zamknięciu pewnego kręgu. Tym razem temat powrócił podczas rozmowy jednego z najbardziej znanych polskich dziennikarzy z najbardziej znanym polskim piłkarzem.

Przeczytaj również: Czy Polska stanie się liderem turystyki rowerowej? Ambitny plan budowy 10 tysięcy kilometrów tras do 2035 roku

Wywiad, który rozbudził nadzieje

Robert Lewandowski, kapitan reprezentacji Polski i napastnik FC Barcelony, udzielił wywiadu Bogdanowi Rymanowskiemu. Rozmowa dotyczyła wielu wątków – przyszłości w hiszpańskim klubie, plotek transferowych, końcówki kontraktu. Nie mogło jednak zabraknąć pytania, które od lat elektryzuje piłkarską Polskę: czy Lewandowski mógłby jeszcze raz założyć koszulkę Lecha Poznań?

To pytanie zawsze wywołuje emocje, bo dotyka nie tylko sportu, ale też sentymentu. Dla wielu kibiców to właśnie Lech był miejscem narodzin legendy. Klubem, z którego młody, ambitny napastnik wyruszył w świat, by podbić Bundesligę, Europę i w końcu cały piłkarski glob.

Poznań – początek wielkiej drogi

Od momentu odejścia Lewandowskiego do Borussii Dortmund w 2010 roku minęło piętnaście lat. Przez ten czas jego kariera stała się materiałem na podręcznik do futbolu. Tytuły mistrzowskie, Liga Mistrzów, rekordy strzeleckie, Złoty But, status jednego z najlepszych napastników w historii piłki nożnej.

A jednak, mimo światowych sukcesów, Poznań zawsze wracał w jego wypowiedziach. Lewandowski wielokrotnie podkreślał, że to właśnie w Lechu zdobywał doświadczenie, które ukształtowało go jako piłkarza. To w barwach Kolejorza zadebiutował w europejskich pucharach i po raz pierwszy poczuł smak gry na dużej scenie.

Niedopowiedziane odpowiedzi i marzenia kibiców

Przez lata Lewandowski nie zamykał tematu powrotu wprost. Unikał jednoznacznych deklaracji, zostawiał przestrzeń do interpretacji. Dla kibiców Lecha była to wystarczająca iskra, by marzyć. Wizja symbolicznego powrotu na koniec kariery, kilku meczów przy Bułgarskiej, pożegnania w miejscu, gdzie wszystko się zaczęło – to scenariusz, który rozpalał wyobraźnię.

Jednak z czasem ton wypowiedzi kapitana reprezentacji Polski zaczął się zmieniać. Coraz częściej dawał do zrozumienia, że taki powrót może nie być dla niego realną opcją. Wywiad z Bogdanem Rymanowskim tylko to potwierdził.

Planujesz inwestycję? Ważny jest wybór generalnego wykonawcy budowlanego. Workdei to kompleksowe usługi budowlane Poznań i gwarancja jakości! Od prac elektrycznych po montaż konstrukcji. 

Jedno zdanie, które mówi wszystko

Zapytany o ewentualny powrót do Lecha Poznań, Robert Lewandowski odpowiedział z uśmiechem, ale jego słowa nie pozostawiły wiele miejsca na złudzenia. Przyznał, że nie udźwignąłby presji i oczekiwań, jakie wiązałyby się z takim ruchem.

„Wolałbym sobie spokojnie dożyć” – powiedział, rozbrajając szczerością i dystansem do samego siebie.

To zdanie, wypowiedziane pół żartem, pół serio, brzmi jak zamknięcie pewnego rozdziału. Pokazuje, że legenda futbolu doskonale zdaje sobie sprawę z ciężaru, jaki niosłoby każde jego wyjście na boisko w Ekstraklasie. Każdy mecz byłby oceniany przez pryzmat wielkiej kariery, a każdy brak gola urastałby do rangi sensacji.

Poszukujesz mebli, aby urządzić swoje biuro? Meble biurowe Poznań – ergonomia i design w jednym! 

Przyszłość nadal otwarta, ale bez konkretów

Lewandowski zdradził również, że mimo wygasającego za pół roku kontraktu z FC Barceloną, nie rozważa jeszcze kolejnych kroków. Nie mówi o nowym klubie, nie zdradza planów na przyszłość. Na razie skupia się na teraźniejszości i tym, co dzieje się tu i teraz.

Dla kibiców Lecha to może być gorzka informacja. Marzenie o powrocie wychowanka wciąż żyje, ale z każdą taką deklaracją staje się coraz bardziej odległe. Być może historia Roberta Lewandowskiego z Poznaniem już się domknęła – nie na murawie, ale we wspomnieniach.

Czasem legenda nie potrzebuje ostatniego występu. Wystarczy świadomość, że wszystko zaczęło się właśnie tutaj.