Decyzja zapadła błyskawicznie. Gdy 29 grudnia do Szpitala Klinicznego im. Karola Jonschera Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu dotarła informacja o 16-letnim pacjencie w stanie krytycznym, nikt nie zastanawiał się długo. Serce chłopca niemal przestawało bić. Każda minuta mogła decydować o tym, czy nastolatek przeżyje kolejną godzinę. W takich sytuacjach procedury schodzą na dalszy plan – liczy się natychmiastowe działanie.
Przeczytaj również: Zima wystawia na próbę ludzką wrażliwość. Caritas Poznań apeluje o uwagę wobec osób bezdomnych
Serce, które gasło
Chłopiec trafił do jednego z bydgoskich szpitali z dramatycznie niską kurczliwością serca. Organ, który powinien podtrzymywać życie, przestawał spełniać swoją funkcję. Jak relacjonuje lek. Bartłomiej Kociński, anestezjolog z Poznania, stan pacjenta był skrajny – serce praktycznie się zatrzymywało. Transport do Poznania nie wchodził w grę. Organizm nie wytrzymałby drogi.
Jedyną szansą było natychmiastowe zastosowanie ECMO – zaawansowanego systemu, który potrafi przejąć funkcję serca i płuc, dając organizmowi czas na walkę i regenerację. Problem polegał na tym, że w bydgoskim szpitalu nie było oddziału kardiochirurgii.
Kilkaset kilometrów nadziei
Poznański zespół wiedział, że jeśli pomoc ma nadejść, to musi dotrzeć do pacjenta, a nie odwrotnie. Kardiochirurdzy dziecięcy, anestezjolodzy i specjaliści intensywnej terapii spakowali sprzęt i ruszyli w trasę. Kilkaset kilometrów drogi stało się mostem między życiem a śmiercią.
Na czele zespołu stanął dr n. med. Marcin Gładki. Lekarze zabrali ze sobą pełen zestaw narzędzi kardiochirurgicznych, gotowi wykonać jeden z najtrudniejszych zabiegów w warunkach szpitala, który na co dzień takich operacji nie przeprowadza.
Zabieg, który zmienił bieg wydarzeń
Na miejscu nie było miejsca na wahanie. Dr Marcin Gładki wykonał zabieg na otwartym sercu i założył ECMO. Była to sytuacja wyjątkowa – do tej pory poznański zespół uruchamiał ECMO głównie u pacjentów z niewydolnością płuc. Tym razem walka toczyła się o serce.
Po podłączeniu aparatury stan 16-latka nadal był bardzo ciężki. ECMO nie jest cudownym rozwiązaniem, lecz narzędziem, które daje czas. Jak podkreśla lek. Bartłomiej Kociński, jako anestezjolog musiał dosłownie utrzymać pacjenta przy życiu, monitorując każdy parametr i reagując na najmniejsze zmiany.
Poszukujesz mebli, aby urządzić swoje biuro? Meble biurowe Poznań – ergonomia i design w jednym!
Bezpieczna droga do domu
Gdy sytuacja została opanowana, chłopiec mógł zostać przetransportowany do Poznania. Tam przeszedł dalsze leczenie i stabilizację. Kilka dni później, 2 stycznia, wrócił do szpitala w Bydgoszczy – już z realną szansą na dalsze zdrowienie.
Zastanawiasz się nad wyborem projektu domu? Sprawdź ofertę profesjonalistów – gotowe projekty domów, indywidualne projekty domów.
Medycyna, która nie zna granic
Ta historia pokazuje, że nowoczesna medycyna to nie tylko technologia, ale przede wszystkim ludzie gotowi działać natychmiast, bez względu na odległość, zmęczenie czy formalne ograniczenia. Poznański zespół udowodnił, że współpraca między szpitalami i determinacja lekarzy mogą uratować życie nawet w najbardziej dramatycznych okolicznościach.
Dla 16-letniego pacjenta była to walka, której sam nie mógł stoczyć. Dzięki decyzjom podjętym w ciągu minut i podróży liczonej w setkach kilometrów, jego serce dostało drugą szansę.
