To miało być miejsce ratowania zdrowia i życia. Przestrzeń zaufania, w której pacjent oddaje się w ręce lekarza, wierząc w jego wiedzę i uczciwość. Tymczasem za drzwiami jednego z oddziałów Szpitala Wojewódzkiego miał działać mechanizm, który z medycyną nie miał nic wspólnego. Policja ujawniła kolejne fakty w sprawie korupcyjnej, która wstrząsnęła opinią publiczną. Zatrzymano sześć kolejnych osób podejrzanych o udział w procederze, w którym pieniądze miały kupować nie zdrowie, lecz wolność.
Przeczytaj również: Szpital im. Strusia z potężnym wsparciem dla pacjentów kardiologicznych
Zwolnienie nie z pracy, lecz z więzienia
Śledczy ustalili, że podejrzani wręczali łapówki lekarzowi, by ten wystawiał fałszywe zaświadczenia lekarskie. Nie chodziło jednak o klasyczne zwolnienia chorobowe. Dokumenty miały potwierdzać rzekomo poważne schorzenia, które pozwalały uniknąć odbycia zasądzonych kar pozbawienia wolności. W praktyce oznaczało to jedno: system ochrony zdrowia został wykorzystany do obchodzenia wymiaru sprawiedliwości.
Lekarz, który według ustaleń przyjmował pieniądze, miał również wpisywać fikcyjnych pacjentów na oddział neurologii. Osoby te formalnie trafiały do szpitala, choć w rzeczywistości nie wymagały hospitalizacji. Papier przyjmował wszystko, a dokumentacja medyczna stawała się przepustką do bezkarności.
Ordynator, który miał wszystko. Przyglądamy się sprawie korupcyjnej
Sprawa wyszła na jaw na początku października, gdy policja wkroczyła na teren szpitala i zatrzymała ordynatora oddziału neurologii. Już wtedy pojawiły się pytania, które do dziś budzą niedowierzanie. Jak to możliwe, że lekarz zarabiający około 100 tysięcy złotych miesięcznie zdecydował się na udział w korupcyjnym procederze?
Dyrektor szpitala, profesor Dawid Murawa, nie krył zdumienia. Jak mówił, ordynator był rekordzistą pod względem liczby dyżurów, pełniąc ich nawet dwadzieścia w miesiącu. Finansowo należał do najlepiej wynagradzanych lekarzy w placówce. Trudno więc racjonalnie wytłumaczyć motywację do fałszowania dokumentacji medycznej i narażania reputacji całego środowiska.
W przypadku różnego rodzaju kontuzji, przeciążeń lub nadwyrężeń, zachęcamy do skorzystania z zabiegów w ramach usług fizjoterapia Poznań.
Sieć powiązań i pośredników
Ostatnie zatrzymania pokazują, że nie był to proceder jednoosobowy. W zeszłym tygodniu policja zatrzymała sześć osób. Część z nich miała bezpośrednio wręczać łapówki lekarzowi, inni pełnili rolę pośredników, ułatwiających kontakt i załatwianie „spraw” poza oficjalną drogą.
Jak informuje Andrzej Borowiak, rzecznik prasowy wielkopolskiej policji, wszyscy zatrzymani trafili do dyspozycji prokuratorów z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. Na podstawie zgromadzonych dowodów usłyszeli zarzuty przestępstw korupcyjnych. Za wręczenie korzyści majątkowej osobie pełniącej funkcję publiczną grozi kara nawet do ośmiu lat pozbawienia wolności.
Zmagasz się z problemami jamy ustnej? Zastanawiasz się czy usunięcie zęba Poznań będzie konieczne? Stomatolog Poznań zaoferuje Ci jego odbudowę. Sprawdź: licówki poznań, proteza poznań
Sprawa, która wciąż się rozwija
Do tej pory w związku z aferą zatrzymano już szesnaście osób. To jednak nie musi być koniec. Śledczy nie wykluczają kolejnych zatrzymań, bo skala procederu i liczba wątków wciąż są analizowane. Każdy nowy element układanki rodzi kolejne pytania o to, jak długo trwał ten mechanizm i ilu osobom udało się dzięki niemu uniknąć odpowiedzialności karnej.
To kontynuacja sprawy, która od października rzuca długi cień na Szpital Wojewódzki i podważa zaufanie do instytucji, która powinna być ostoją etyki i profesjonalizmu. Afera pokazuje, jak cienka bywa granica między autorytetem a nadużyciem, i jak łatwo system może zostać wykorzystany przeciwko tym, którym miał służyć.
