Na pierwszy rzut oka brzmi to jak zapowiedź twardych cięć w oświacie: trzy poznańskie licea mają zostać zlikwidowane. Informacja budzi emocje, bo szkoła to zawsze coś więcej niż budynek czy numer w rejestrze. To symbol ciągłości, wspomnień i szansy na przyszłość. W tym przypadku jednak za nazwami liceów numer 30, 32 i 33 nie stoją już uczniowie, dzwonki ani lekcje. Te szkoły od lat istnieją wyłącznie w dokumentach.
Podczas najbliższej sesji Rady Miasta Poznania, zaplanowanej na 10 lutego, radni pochylą się nad uchwałą, która ma formalnie zakończyć ten stan zawieszenia. Decyzja dotyczy placówek, w których od trzech lat nie uczy się ani jeden uczeń.
Przeczytaj również: Ostatnia szansa przed feriami. W sobotę otworzą się urzędy paszportowe w Wielkopolsce
Trzy poznańskie licea tylko z nazwy
Jedno z liceów, zlokalizowane przy ulicy Jarochowskiego, już wcześniej stało się przedmiotem zainteresowania lokalnych mediów. Teraz okazuje się, że nie jest to odosobniony przypadek. Wszystkie trzy szkoły średnie objęte uchwałą nie prowadzą zajęć dydaktycznych i nie pełnią faktycznie funkcji szkoły w rozumieniu prawa oświatowego.
Jak podkreśla dyrektor Wydziału Oświaty Urzędu Miasta Poznania, Przemysław Foligowski, sytuacja ta nie jest wynikiem nagłej decyzji, lecz długotrwałego procesu. W poprzednich latach zainteresowanie ofertą edukacyjną tych liceów systematycznie malało, mimo podejmowanych prób rekrutacji i działań promocyjnych. W pewnym momencie liczba uczniów spadła do zera, a szkoły przestały realnie funkcjonować.
Dlaczego dopiero teraz?
Naturalnie pojawia się pytanie, które zadaje sobie wielu mieszkańców: skoro w szkołach od lat nie ma uczniów, dlaczego formalna likwidacja następuje dopiero teraz. Odpowiedź kryje się w konsekwencjach reformy oświaty i likwidacji gimnazjów, która pozostawiła po sobie skomplikowaną strukturę organizacyjną.
Zastępca dyrektora Wydziału Oświaty, Wiesław Banaś, tłumaczy, że uchwała ma przede wszystkim uporządkować stan prawny i administracyjny. Szkoły te funkcjonowały w ramach zespołów szkół, miały wspólne kierownictwo i nie generowały dodatkowych kosztów. Ich formalne istnienie nie wpływało na budżet miasta ani na codzienną pracę nauczycieli.
Potrzebujesz zarejestrować firmę, lecz nie masz dogodnej lokalizacji? Sprawdź: Wirtualne biuro Poznań.
Bez zwolnień i bez rewolucji
Wbrew obawom, decyzja o likwidacji nie oznacza zwolnień ani cięć etatów. Miasto podkreśla, że nie mówimy tu o zamykaniu działających placówek, lecz o wykreśleniu z systemu bytów, które od dawna nie istnieją w rzeczywistości. Z perspektywy uczniów, rodziców i nauczycieli nic się nie zmieni.
Zmiana zajdzie głównie w dokumentach, rejestrach i systemach informacyjnych. To próba dopasowania papierowej rzeczywistości do tej faktycznej, bez dramatycznych konsekwencji społecznych.
Jeśli szukasz partnera, który zajmie się generalnym wykonawstwem inwestycji budowlanej, Workdei jest najlepszym wyborem.
Porządkowanie po latach chaosu
Choć sprawa może wydawać się techniczna, dotyka szerszego problemu zarządzania edukacją w dużym mieście. Likwidacja szkół-widm jest symbolem końca pewnego etapu i próbą domknięcia procesów zapoczątkowanych kilka lat temu. Dla jednych to tylko formalność, dla innych znak, że system wreszcie przestaje udawać, że wszystko działa jak dawniej.
Poznań decyduje się nazwać rzeczy po imieniu. Szkoły, w których nikt się nie uczy, przestaną istnieć także na papierze. I choć brzmi to jak koniec, w istocie jest to raczej porządkowanie przestrzeni pod nowe, realne potrzeby edukacyjne miasta.
