Kiedy władze miasta i MPK ogłaszały zakup używanych tramwajów z niemieckiego Bonn, wielu mieszkańców widziało w tym początek szybkiej modernizacji taboru. Zapowiedzi brzmiały ambitnie: Tramwaje z Bonn – nowoczesne, sprawdzone w zachodnioeuropejskim systemie pojazdy, a przy tym wielokrotnie tańsze od nowych tramwajów. Rzeczywistość okazała się jednak bardziej złożona. Dziś po ulicach Poznania kursuje zaledwie jeden wagon tego typu, a kolejne wciąż przechodzą proces przygotowania do obsługi pasażerów.
Przeczytaj również: Koniec „chlebaka”, początek nowej bramy do miasta. Poznań stawia na dworzec przyszłości
Tramwaje z Bonn. Ekonomia, która przemawia do wyobraźni
Zakup tramwajów z Bonn miał przede wszystkim sens finansowy. Używany wagon można kupić za około 200 tysięcy złotych. Dla porównania – fabrycznie nowy tramwaj to wydatek rzędu nawet 10 milionów złotych. Różnica jest ogromna i w warunkach napiętych budżetów miejskich staje się argumentem trudnym do zignorowania.
Dla wielu mieszkańców była to również obietnica szybszego zwiększenia liczby nowocześniejszych pojazdów na torach. W teorii oznaczało to większy komfort podróżowania, a także większą niezawodność systemu transportu publicznego.
Dlaczego nie pojawiły się od razu?
Pierwszy tramwaj pojawił się w Poznaniu w listopadzie 2025 roku, ale jego wdrożenie było procesem znacznie bardziej skomplikowanym, niż mogłoby się wydawać. Model NGT6D był zupełnie nowym typem pojazdu w poznańskiej flocie. To oznaczało konieczność przygotowania całego zaplecza technicznego od podstaw.
Służby techniczne musiały szczegółowo poznać konstrukcję pojazdu, opracować dokumentację techniczną i dopasować rozwiązania do lokalnej infrastruktury torowej oraz sieci trakcyjnej. Dopiero po tych etapach możliwe było rozpoczęcie eksploatacji w ruchu pasażerskim.
Pierwszy wagon zawsze jest najtrudniejszy. To na nim testuje się procedury, rozwiązania serwisowe i logistykę obsługi. Kolejne egzemplarze powinny być wdrażane szybciej, choć nadal wymaga to czasu.
Kolejne wagony już czekają
Według informacji MPK, dwa kolejne tramwaje są obecnie przygotowywane do włączenia do ruchu pasażerskiego. Szacunkowo mają wyjechać na poznańskie tory wiosną tego roku. To moment, który pokaże, czy projekt rzeczywiście zacznie nabierać tempa.
Docelowo MPK rozważa zakup nawet 24 tramwajów tego typu. Obecnie w Poznaniu znajduje się osiem wagonów sprowadzonych z Niemiec. Kolejne mają trafiać do miasta stopniowo, wraz z wycofywaniem ich z eksploatacji w Bonn.
Każdy pojazd przed zakupem przechodzi szczegółowe oględziny, a ostateczna cena zależy od jego stanu technicznego. To strategia ograniczająca ryzyko, ale jednocześnie spowalniająca proces wprowadzania tramwajów do ruchu.
Chcesz zadbać o stan swojego uzębienia? Dzięki usługom dentysta Poznań jest to możliwe! Sprawdź: proteza poznań, endodoncja poznań, poznań ekstrakcja zęba.
Realizm zamiast efektu wizualnego
Mieszkańcy, którym spodobał się wygląd pierwszego wyremontowanego wagonu, mogą poczuć rozczarowanie. Większość kolejnych tramwajów prawdopodobnie zostanie oklejona reklamami. To decyzja czysto ekonomiczna.
Dzięki sprzedaży powierzchni reklamowej MPK zyskuje dodatkowe przychody, a jednocześnie ogranicza koszty lakierowania pojazdów. W czasach rosnących kosztów energii, utrzymania infrastruktury i wynagrodzeń każda oszczędność ma znaczenie dla stabilności finansowej transportu publicznego.
Sprawdź ofertę wirtualne biuro Poznań! Polecamy też zobaczyć strony Coworking Poznań.
Początek długiej drogi
Historia tramwajów z Bonn w Poznaniu dopiero się zaczyna. Na razie mieszkańcy widzą pojedynczy wagon, który bardziej przypomina zapowiedź zmian niż ich realny efekt. Jednak transport publiczny to system, który rzadko zmienia się z dnia na dzień.
Jeśli kolejne wagony rzeczywiście wyjadą na tory w najbliższych miesiącach, projekt może zacząć być widoczny w codziennym życiu mieszkańców. Dla pasażerów najważniejsze będzie jedno – czy nowe, choć używane tramwaje realnie poprawią komfort podróżowania i dostępność komunikacji miejskiej.
Na odpowiedź na to pytanie Poznań będzie musiał jeszcze chwilę poczekać.
