Między planem rozwoju miasta a poczuciem bezpieczeństwa lokalnej społeczności coraz częściej pojawia się napięcie. Tak właśnie jest dziś w przypadku ulicy Kraszewskiego w Poznaniu, gdzie planowana przebudowa odcinka między ulicami Bukowską a Zwierzyniecką wywołała falę niepokoju, pytań i sprzeciwu. Dla jednych to inwestycja konieczna, wpisująca się w rozwój infrastruktury miasta. Dla innych – decyzja podejmowana ponad ich głowami, mogąca doprowadzić do utraty części prywatnych terenów i zniszczenia przestrzeni budowanej latami.
Przeczytaj również: Sześciolatek, który nie spanikował. Historia Leona poruszyła Poznań
Głos mieszkańców: nie przeciw rozwojowi, lecz przeciw brakowi dialogu
Podczas ostatniej sesji Rady Osiedla temat wrócił ze zdwojoną siłą. Na spotkaniu pojawili się mieszkańcy wspólnot mieszkaniowych przy ul. Kraszewskiego 25 oraz Bukowskiej 25. Ich przekaz był spójny: nie sprzeciwiają się samej przebudowie drogi, ale oczekują przejrzystości, rozmowy i realnego wpływu na ostateczny kształt inwestycji.
Mieszkańcy wskazują, że według posiadanych przez nich informacji inwestycja ma być realizowana w trybie specustawy ZRID. Ten mechanizm prawny pozwala na przejmowanie prywatnych gruntów pod inwestycje drogowe. W praktyce oznacza to możliwość wywłaszczenia fragmentów działek należących do mieszkańców.
To właśnie ten aspekt budzi największy niepokój. Dla wielu osób chodzi nie tylko o metr kwadratowy ziemi, ale o poczucie stabilności, bezpieczeństwa i kontroli nad przestrzenią, w którą inwestowali przez lata.
Kraszewskiego. Mur, zieleń i pół miliona złotych – inwestycja, która może zniknąć
Jednym z najbardziej emocjonalnych punktów sporu jest planowane poszerzenie pasa drogowego. Według mieszkańców może ono oznaczać likwidację zielonego terenu wraz z murem oporowym. Ten mur nie jest przypadkową konstrukcją – pełni funkcję bariery akustycznej i wizualnej, chroniącej mieszkańców przed hałasem i ruchem ulicznym.
Co istotne, zabezpieczenia te zostały wykonane ze środków prywatnych mieszkańców. Ich koszt przekroczył 500 tysięcy złotych. W oczach właścicieli nieruchomości potencjalna likwidacja tych elementów oznaczałaby nie tylko stratę finansową, lecz także utratę jakości życia, którą udało się wypracować w tej części miasta.
Pojawia się również aspekt emocjonalny – poczucie, że wieloletnie inwestycje w przestrzeń prywatną mogą zostać zredukowane do przeszkody w realizacji planów infrastrukturalnych.
Radni osiedla: brak dostępu do dokumentów i decyzje poza kontrolą społeczną
Rada Osiedla podkreśla, że od kilku lat bezskutecznie próbuje uzyskać pełną dokumentację projektową dotyczącą układu ulic. Według radnych Zarząd Dróg Miejskich prowadzi uzgodnienia bezpośrednio z deweloperami, pomijając struktury lokalnego samorządu pomocniczego.
Z fragmentów dokumentów, do których udało się dotrzeć, ma wynikać, że projekt może nie być w pełni zgodny z Miejscowym Planem Zagospodarowania Przestrzennego. Jeśli te obawy się potwierdzą, spór może wejść na poziom formalno-prawny, a nie tylko społeczny.
Dla radnych sprawa ma znaczenie szersze niż jeden odcinek ulicy. W ich opinii problem ma charakter systemowy i dotyczy sposobu planowania inwestycji drogowych w relacji do interesów mieszkańców i roli rad osiedli.
Wniosek o spotkanie i apel o wstrzymanie inwestycji
W odpowiedzi na narastające napięcie Rada Osiedla wystosowała wniosek o pilne spotkanie z pełniącym obowiązki dyrektora Zarządu Dróg Miejskich Janem Gosiewskim oraz zastępczynią prezydenta Poznania Natalią Weremczuk.
Radni domagają się czasowego wstrzymania realizacji inwestycji. Ich postulaty koncentrują się wokół trzech głównych kwestii: zgodności projektu z MPZP, zapewnienia bezpieczeństwa mieszkańców oraz przeprowadzenia realnych konsultacji społecznych.
Dla lokalnej społeczności to moment kluczowy. Decyzje podjęte w najbliższych miesiącach mogą zdefiniować nie tylko przyszłość tej ulicy, ale też standard dialogu między miastem a mieszkańcami.
Potrzebujesz doświadczonego wykonawcy robót budowlanych w zakresie spawania, instalacji ‘smart’ lub kompleksowych usług remontowo-budowlanych? Postaw na fachowy nadzór procesu budowlanego. Zyskaj pewność realizacji – zapytaj o wycenę.
Miasto milczy, a napięcie rośnie
Na razie władze miasta nie odniosły się publicznie do zgłaszanych zastrzeżeń. Ten brak komunikatu dodatkowo podsyca niepewność. W takich sytuacjach próżnia informacyjna bardzo szybko wypełnia się emocjami, plotkami i rosnącym poczuciem niesprawiedliwości.
Dla mieszkańców Kraszewskiego sprawa przestała być jedynie projektem infrastrukturalnym. Stała się symbolem pytania o to, kto tak naprawdę decyduje o kształcie miasta i jaką rolę w tym procesie mają ludzie, którzy mieszkają tu od lat.
Komponujesz domową biblioteczkę? Sprawdź ofertę – regał na książki.
Miasto jako wspólna przestrzeń czy pole konfliktu?
Spór o Kraszewskiego pokazuje szerszy problem współczesnych miast. Rozwój infrastruktury jest nieunikniony, ale sposób jego realizacji coraz częściej staje się źródłem konfliktów społecznych. Mieszkańcy nie chcą blokować zmian. Chcą być ich częścią.
Jeśli dialog nie zostanie odbudowany, ulica Kraszewskiego może stać się kolejnym przykładem sytuacji, w której rozwój przestrzenny odbywa się kosztem zaufania społecznego. A to strata, której nie da się przeliczyć ani na metry kwadratowe, ani na budżet inwestycji.
