To jeden z tych momentów, które zapisują się w historii instytucji na lata. Muzeum Narodowe w Poznaniu po raz pierwszy zdobyło dwie statuetki w konkursie Sybilla – najważniejszym wyróżnieniu w polskim środowisku muzealnym. Nagrody przyznawane przez Narodowy Instytut Muzeów pod patronatem Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego uznawane są za muzealne odpowiedniki branżowych Oscarów.
Za sukcesem poznańskiej placówki stoją zarówno lata żmudnej pracy konserwatorskiej, jak i wystawa, która przyciągnęła tłumy odwiedzających i pobiła frekwencyjne rekordy.
Przeczytaj również: Poznań przygotowuje się na wieczór z Sanah
Obraz, który przez dekady uchodził za oryginał
Jedną z nagród zdobył projekt „Ulec złudzeniu. Badania i konserwacja obrazu Targ na jarzyny na placu Żelaznej Bramy w Warszawie”. To historia, która brzmi niemal jak scenariusz filmu kryminalnego osadzonego w świecie sztuki.
Wszystko zaczęło się od obrazu przypisywanego Józef Pankiewicz. Dzieło zostało kupione przez dawne Muzeum Wielkopolskie w 1948 roku i przez dziesięciolecia prezentowano je jako autentyczne.
Obraz wisiał na ścianach muzeum, pojawiał się w opracowaniach i funkcjonował w świadomości historyków sztuki bez większych kontrowersji. Aż do 2017 roku.
Wtedy prof. Michał Haake z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza zauważył, że coś się nie zgadza. Jego podejrzenia uruchomiły wieloletni proces badań i konserwacji prowadzony przez Agnieszkę Rękawek.
Pod warstwami farby ukrywała się prawda
Aby dotrzeć do odpowiedzi, konserwatorzy musieli dosłownie cofnąć czas zapisany w kolejnych warstwach obrazu. Usuwano przemalowania i ślady dawnych renowacji, które przez lata zmieniały wygląd dzieła.
To była niezwykle precyzyjna i ryzykowna praca. Każda ingerencja mogła bezpowrotnie uszkodzić oryginalną strukturę obrazu.
Kiedy udało się dotrzeć do najstarszych warstw farby, rozpoczęła się szczegółowa analiza technologiczna i historyczna. Wnioski okazały się zaskakujące — profesor Haake miał rację. Obraz nie był oryginałem, lecz kopią.
Jeszcze bardziej intrygujące pozostaje jednak pytanie, co stało się z prawdziwym dziełem Józef Pankiewicz. Do dziś nie wiadomo, gdzie się znajduje ani nawet czy przetrwało do naszych czasów.
Tajemnica, której wciąż nie rozwiązano
Pracownicy muzeum próbowali odtworzyć historię obrazu i dotrzeć do dawnych właścicieli. Kontaktowano się nawet z rodziną kobiety, która przed laty sprzedała dzieło muzeum.
Nie udało się jednak znaleźć przełomowych informacji. Najbliżsi poprzedniej właścicielki nie pamiętali obrazu ani jego wcześniejszych losów.
To sprawia, że cała historia wciąż pozostaje otwartą zagadką. Sensacyjne odkrycie nie zakończyło śledztwa — ono właściwie dopiero się rozpoczęło.
Wystawa, która przyciągnęła tłumy
Drugą nagrodę specjalną zdobyła wystawa „Józef Chełmoński 1849–1914”, przygotowana wspólnie przez Muzeum Narodowe w Poznaniu, Muzeum Narodowe w Warszawie oraz Muzeum Narodowe w Krakowie.
To było jedno z największych wydarzeń artystycznych ostatnich lat w Polsce. Ekspozycja prezentowała około 130 dzieł Józef Chełmoński, a każda odsłona wystawy miała własny układ i narrację.
Publiczność odpowiedziała ogromnym zainteresowaniem. W Warszawie wystawę obejrzało około 200 tysięcy osób, natomiast zarówno w Poznaniu, jak i Krakowie — po około 125 tysięcy odwiedzających.
Dla poznańskiego muzeum był to historyczny wynik. Poprzedni rekord frekwencyjny należał do wystawy francuskiego impresjonizmu ze zbiorów Musée d’Orsay z 2000 roku.
Muzeum, które przestało być ciche
Dzisiejsze muzea coraz rzadziej są wyłącznie spokojnymi salami pełnymi obrazów. Coraz częściej stają się miejscami emocji, odkryć i opowieści, które angażują szeroką publiczność.
Historia fałszywego obrazu, wieloletnich badań i zaginionego oryginału pokazuje, że świat sztuki potrafi być równie fascynujący jak literatura sensacyjna.
Z kolei rekordowa popularność wystawy Chełmońskiego udowadnia, że zainteresowanie kulturą wciąż potrafi przekraczać wszelkie oczekiwania.
Dwie statuetki Sybilla są więc nie tylko sukcesem samego muzeum. To także sygnał, że Poznań coraz mocniej zaznacza swoją pozycję na kulturalnej mapie kraju.
